poniedziałek, 10 marca 2014

Królowa dziewczęcych powieści

Z okazji Międzynarodowego Dnia Pisarza, który był niedawno, będzie o kobiecie, pisarce, która miała bardzo duży wpływ na kształt moje gustu literackiego w wieku nastoletnim i na długi czas zdominowała moje czytelnicze wybory. Mowa tu o nikim innym jak o Lucy Maud Montgomery.

Wszyscy kojarzą ją przede wszystkim z Anią z Zielonego Wzgórza (o której będzie w innym poście) i ja też poznałam ją właśnie dzięki tej książce. Wspomnę w tym miejscu, że była to obowiązkowa lektura, ale ja swój egzemplarz otrzymałam w prezencie mikołajkowym.

Nie chcę rozwodzić się, jakie książki wyszły spod pióra pani Montgomery, powiem tylko że Ania skutecznie rozbudziła moją ciekawość. Nie mogłam nie przeczytać pozostałych części. Później przyszedł czas na serię o Emilce i Sarze, a po nich na wszystko, naprawdę WSZYSTKO - pojedyncze powieści, pamiętniki i wspomnienia samej Montgomery. Nie do pomyślenia dla mnie było, że mogłam coś pominąć. Ostatni, wydany po śmierci autorki, zbiór opowiadań, Ania z Wyspy Księcia Edwarda, sprezentowałam sobie sama.
Nie powiem, żeby książki te zmieniły moje życie, ale wywarły na tyle duże wrażenie, że do dziś wspominam z pewną nostalgią te pensjonarskie skądinąd klimaty. Przygody bohaterów powieści pobudzały moją wyobraźnię i niejednokrotnie poprawiały samopoczucie. Ich pomysły, problemy i rozwiązania wywoływały również niejednokrotnie uśmiech na mojej twarzy.

Określiłam L. M. Montgomery królową dziewczęcych powieści nieprzypadkowo. Ktoś, kto zawładnął moim sercem na wiele lat nie mógł otrzymać innego tytuły. Ponadto każda z powieści emanuje oryginalnością i świeżością, właściwie nie pamiętam, aby coś się powtórzyło, schemat mógł być podobny, ale jak zawsze działało to na korzyść powieści. Dlatego wydaje mi się, że nie było i nie będzie drugiej takiej autorki. Jednocześnie nie chcę krytykować współczesnych powieści dla dziewcząt, ponieważ czasy i gusta się zmieniają.

Noelle

poniedziałek, 3 marca 2014

Ja i HARRY POTTER

Moja przygoda z „Harrym Potterem” nie zaczęła się od zachwytu. Raczej od totalnego niezrozumienia tego fenomenu. Może dlatego, że czytać zaczęłam od drugiego tomu, który mój brat dostał na Mikołaja. Dlaczego drugi? Chyba dlatego, że właśnie go wydano.
Zaczęłam czytać. Moja wyobraźnia, mówiąc kolokwialnie, nie załapała o co chodzi. Nic w tym dziwnego skoro czyta się ciąg dalszy nie znając bohaterów. Nie powiem, czytało mi się ciężko, wręcz się męczyłam (tak męczyłam, bywa że czytanie mnie męczy, jeśli mnie książka nie zainteresuje, a jak może zainteresować skoro nie czyta się od początku?).

Przełom nastąpił w momencie, w którym szkoła zorganizowała wyjście do kina na pierwszą część przygód małego czarodzieja ( wiem, ma być o książkach, ale w tym wypadku film jest niezwykle ważny). Po obejrzeniu i zachwyceniu się filmem, powróciłam do książki. Dzięki ekranizacji pierwszego tomu zapoznałam się z bohaterami i mogłam nadać czytanym słowom jakieś bardziej realne kształty w wyobraźni. Zaczęłam czytać od początku tom drugi i dzięki temu „wsiąkłam” w świat magii na długie lata. Przyszedł też czas na tom pierwszy. Bez obaw.

Później z niecierpliwością oczekiwałam następnych tomów.

Teraz po upływie długie czasu od przeczytania wszystkich siedmiu tomów (więcej niż raz :) ), wiem że ta historia stanowi część mnie. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że zawsze utożsamiałam się z Hermioną (książki, nauka, dobre oceny).

„Harry Potter” w moim przypadku jest książką, która wzbudziła wiele emocji, mimo początkowego zniechęcenia. Nie można powiedzieć, że byłam nastawiona negatywnie, ale też się nią, jak już wspomniałam nie zachwyciłam. Na szczęście wszystko się zmienia, odczucia również. Dlatego bardzo się cieszę, że nie rzuciłam w kąt książki tylko dałam jej drugą szansę. Dziś pewnie bym tego żałowała, albo dopiero odkrywała świat stworzony przez autorkę.

Moim zdaniem największą zaletą tych powieści jest PRZYJAŹŃ między bohaterami. W końcu każdy z nas marzy o takiej przyjaźni, która mimo wielu wzlotów i upadków nadal trwa. Że można się nie odzywać przez wiele miesięcy, czy zupełnie się odciąć, a niewidzialna nić dalej będzie nas łączyć z tą drugą osobą.

Kiedy widzę w Internecie obrazek z opisem „Są historie, które zostają z nami na zawsze” wiem, że "Harry Potter" jest taką historią.

Noelle