wtorek, 12 maja 2015

Wiosennie

Ciekawe książki lubią naturalne środowisko :)


Inspiracje i drogowskazy

Cała recenzja na: http://akados.pl/blog/2015/05/inspiracje-i-drogowskazy-zdzislaw-dabczynski-recenzja/

sobota, 16 sierpnia 2014

Rozwój osobisty

Ostatnio zaczytuję się w książkach, których tematyka to przede wszystkim rozwój osobisty. W książkach takich autorzy używając wielu mądrych słów przekazują nam rzeczy naprawdę oczywiste. Dopóki nie weźmiesz takiej książki do rąk i nie zaczniesz czytać, nie przekonasz się o tym. Garść rad, jak się zmienić, w najlepszy sposób. Szczęściem nie trzeba tego robić od razu, wszystko w swoim tempie. Dzięki takim książkom możemy stanąć twarzą w twarz z naszymi słabościami i brakami. 

Oprócz książek, które radzą nam jak zmienić w sobie to, czego nam się nie udało do tej pory, istnieją na rynku książki, które pokazują nam jak wykształcić w sobie nowe umiejętności. Takich pozycji jest coraz więcej. Może się wydawać, że czasy są nader sprzyjające. W końcu coraz częściej mówi się o braku umiejętności miękkich, a dzięki takim książkom można dowiedzieć się, jak poprawić to i owo. 

Rozwój osobisty, to zagadnienie szerokie i popularne. Popularności przydają mu również zmieniające się wymagania rekrutacyjne. Nie wymaga się już od pracowników tylko twardej wiedzy na temat swoich obowiązków. Potrzeba również umiejętności, z którymi nie każdy się rodzi. Dzięki takim książkom i kursom można je w sobie podszkolić. 

Podsumowując, zmienić siebie nie jest łatwo, ale jak to mówią "nie od razu Kraków zbudowano". Podobnie jest z przyzwyczajeniami i nowymi umiejętnościami. Przykładem książki, która może nam pomóc, jest przeczytana przez mnie niedawno, Najpierw rzeczy najważniejsze S. Covey'a. Ja zaczęłam od tej ze względu na pewien nowy projekt, w który się zaangażowałam. Ktoś inny mógłby zaproponować coś innego. 

O książce Covey'a oraz moich wrażeniach po lekturze, napisałam na książniczce: 
http://ksiazniczka.blogbooks.pl/2014/08/11/najpierw-rzeczy-najwazniejsze/ ‎

Noelle

wtorek, 29 lipca 2014

Harry i Percy - ciąg dalszy porównania

Trochę kazałam czekać na ten post, ale jakoś nie miałam weny. Poza tym czas szybko leci.

Wracając do porównania, będzie to część druga i ostatnia.

5. Przepowiednia. To coś co łączy obie postacie. Każdego z nich dotyczy wielka przepowiednia, która ma ocalić świat i przynieść zgubę. Co znamienne, jest również w obu przypadkach osoba, której również może dotyczyć przepowiednia, ale nasi bohaterowie biorą na siebie to brzemię (ma to związek z odwagą, a może nawet brawurą). Na szczęście zarówno Harry, jak i Percy wychodzą cało i przeznaczenie okazuje się dla nich łaskawe.

6. Szczęście. To jest to, co towarzyszy obu młodym bohaterom od urodzenia. Lepiej lub gorzej unikają kłopotów. W trakcie największych przygód szczęście ratuje ich przed ich własną głupotą (zwaną niekiedy odwagą). Oprócz tego przydają się także wspomniani przyjaciele, którzy wiedzą więcej, a przynajmniej pójdą za nimi wszędzie.

7. Tajemnica. Obaj działają w tajemnicy przed śmiertelnikami, zwykłymi ludźmi. Obaj woleliby również żeby jak najmniej osób wiedziało co robią, gdzie idą i jakie mają zamiary.

Co do różnic.

Najważniejszą jest chyba wiek, a raczej okres w jakim działają nasi bohaterowie. Obaj wprawdzie zaczynają w wieku 11-12 lat, ale dla Percy'ego przygoda nie kończy się wraz z pokonaniem największego wroga. Natomiast Harry po śmierci Sami-Wiecie-Kogo wiedzie zupełnie zwyczajne życie, może tylko okraszone legendą.

Pora na podsumowanie. 

W obu seriach dla młodzieży, zauważalny jest schemat, który powtarza się z zadziwiającym prawdopodobieństwem. Kiedy już ktoś to dostrzeże, to albo będzie mu to przeszkadzać, albo i nie. Mnie początkowo przeszkadzało, ale raczej porównywałam Percy'ego do Harry'ego. Potem się z tym, można powiedzieć, oswoiłam i czytałam z przyjemnością. Jedno co do mnie dotarło to, to że zbyt idealizowałam Harry'ego. Poczułam się więc obdarta ze złudzeń. Może to i lepiej, nie można całe życie trwać w fantazji. Nadal uwielbiam przygody młodego czarodzieja, ale już nie z bezgraniczną miłością.

Noelle

środa, 2 lipca 2014

Harry i Percy - nastoletni bohaterowie cz.1

Jak zapowiedziałam na Facebook'u pokuszę się o porównanie dwóch bohaterów literatury dla młodzieży (choć młodzieżą już od ładnych kilku lat nie jestem :) ). Będą to Harry Potter oraz Percy Jackson. Postanowiłam podzielić go na 2 części, ponieważ mogło by się okazać, że wyjdzie mi bardzo długie porównanie.

Właściwie powinnam wyjaśnić skąd pomysł na ten wpis. Otóż czytałam sobie właśnie serię o Percy'm i tak gdzieś w połowie drugiego tomu zadałam sobie pytanie: skąd ja to znam? (nie chodzi o książkę, ją czytałam po raz pierwszy, o wrażeniach można poczytać na: 
http://ksiazniczka.blogbooks.pl/2014/06/24/percy-jackson-…wie-olimpijscy/, ale o samą fabułę czy też przygody młodego bohatera). I za chwile mnie olśniło: Oczywiście Harry Potter! 

Przejdę do porównania:
1. Bohaterowie. Obaj są młodymi chłopcami. Obaj doświadczają dziwnych wypadków, u Harry'ego spowodowanych magią, a u Percy'ego jego półboskim pochodzeniem. Obaj nie mają pojęcia o tym kim są naprawdę. Zostają wyrwani z (powiedzmy) normalnego życia w różny sposób. Harry mniej gwałtownie, natomiast Percy z całą brutalnością, na jaką mógł sobie pozwolić autor. I najważniejsze: obaj nie są świadomi swoich talentów, mocy, umiejętności. Wszystko to przyjdzie z czasem.
Ważne jest to, że Harry został w tym względzie potraktowany łagodniej. Można powiedzieć, że Rowling zatroszczyła się o to, by dowiedział się co nieco, nim wpadnie po uszy w kłopoty. Z kolei Percy nie miał tyle szczęścia. Wszystkiego dowiaduje się częściowo i powoli, pomaga mu jednak w tym znajomość mitologii, dzięki nauce w szkole.

2. Przyjaciele. I Harry i Percy przyjaźnią się z dziewczyną i chłopakiem. Na tym można by poprzestać. Jest wiele analogii w tym jak poprzez kłopoty zdobywają sympatię dziewcząt, które są mądrzejsze od nich. Zarówno Hermiona i Annabeth są oczytane i wiedzą znacznie więcej niż główni bohaterowie, co nieraz ratuje im życie. Najlepsi przyjaciele zaś, nie są może zbyt odważni, ale nadrabiają lojalności i nieustannym wsparciem.

3. Cechy głównych bohaterów. To być może powinna być druga kategoria, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać od zaznaczenia, że przyjaciele są najważniejsi. 
Obaj cechują się odwagą, brawurą i co najważniejsze pewnego rodzaju bezkompromisowością. Mają też tendencję do nieustannego wpadania w kłopoty, łamania obowiązujących reguł i co najważniejsze mimo wszystko udaje im się uniknąć większy problemów, a nawet stają się większymi bohaterami. Prawie bym zapomniała, że łączy ich również upór. Co to znaczy? To znaczy, że nieistotne jak bardzo mogą się mylić, jak mało szans będą mieć na powodzenie (czy też przeżycie) i tak będą chcieli postawić na swoim i zrobić tak jak chcą. Może się wydawać, że od początku nie przejmują się swoim życiem.

4. Rodzice. Rodziców się nie wybiera. Szczególnie jeśli są nimi słynni aurorzy (którzy oddali za ciebie życie), albo twoim ojce jest Pan mórz i oceanów. Sławni, potężni rodzice to duże wyzwanie i oczekiwania, którym chce się sprostać, nawet jeśli nie są ujawniane. Dlatego też narażanie życia nie jest czymś niezwykłym. Może to nie jest jakieś super podobieństwo, ale wielka różnica też nie. W końcu wszystko sprowadza się do prób udowodnienia, że jest się przynajmniej tak wspaniałym jak twój ojciec.

To na razie wszystko. Reszta wkrótce. 

Noelle

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Książka na wakacjach

Książki w szkole, książki w domu i najważniejsze KSIĄŻKI NA WAKACJACH !!!

Niedawno dotarł do mnie fakt, że nareszcie mogę czytać to co CHCĘ, niekoniecznie to co MUSZĘ (w końcu zdarza się, że trzeba przeczytać coś bez większej przyjemności i nie ma się co wstydzić, miłość do książek również wystawiana jest na próby). Bez względu na to co stanie się w niedługim czasie, zarówno ja, jak i Siggridie mamy 3 miesiące przerwy od wszystkiego co związane jest z naszą, kochaną uczelnią. Dzięki temu będzie się można zająć naszym - nie ukrywając - zapuszczonym blogiem :). 

Okazuje się, że pisanie o książkach jest trudniejsze niż myślałam. Nie będę się jednak poddawać.

Pierwsza wakacyjna lektura: Wołanie kukułki R. Galbraith. Zapowiada się niezła zabawa :).

Noelle




poniedziałek, 10 marca 2014

Królowa dziewczęcych powieści

Z okazji Międzynarodowego Dnia Pisarza, który był niedawno, będzie o kobiecie, pisarce, która miała bardzo duży wpływ na kształt moje gustu literackiego w wieku nastoletnim i na długi czas zdominowała moje czytelnicze wybory. Mowa tu o nikim innym jak o Lucy Maud Montgomery.

Wszyscy kojarzą ją przede wszystkim z Anią z Zielonego Wzgórza (o której będzie w innym poście) i ja też poznałam ją właśnie dzięki tej książce. Wspomnę w tym miejscu, że była to obowiązkowa lektura, ale ja swój egzemplarz otrzymałam w prezencie mikołajkowym.

Nie chcę rozwodzić się, jakie książki wyszły spod pióra pani Montgomery, powiem tylko że Ania skutecznie rozbudziła moją ciekawość. Nie mogłam nie przeczytać pozostałych części. Później przyszedł czas na serię o Emilce i Sarze, a po nich na wszystko, naprawdę WSZYSTKO - pojedyncze powieści, pamiętniki i wspomnienia samej Montgomery. Nie do pomyślenia dla mnie było, że mogłam coś pominąć. Ostatni, wydany po śmierci autorki, zbiór opowiadań, Ania z Wyspy Księcia Edwarda, sprezentowałam sobie sama.
Nie powiem, żeby książki te zmieniły moje życie, ale wywarły na tyle duże wrażenie, że do dziś wspominam z pewną nostalgią te pensjonarskie skądinąd klimaty. Przygody bohaterów powieści pobudzały moją wyobraźnię i niejednokrotnie poprawiały samopoczucie. Ich pomysły, problemy i rozwiązania wywoływały również niejednokrotnie uśmiech na mojej twarzy.

Określiłam L. M. Montgomery królową dziewczęcych powieści nieprzypadkowo. Ktoś, kto zawładnął moim sercem na wiele lat nie mógł otrzymać innego tytuły. Ponadto każda z powieści emanuje oryginalnością i świeżością, właściwie nie pamiętam, aby coś się powtórzyło, schemat mógł być podobny, ale jak zawsze działało to na korzyść powieści. Dlatego wydaje mi się, że nie było i nie będzie drugiej takiej autorki. Jednocześnie nie chcę krytykować współczesnych powieści dla dziewcząt, ponieważ czasy i gusta się zmieniają.

Noelle

poniedziałek, 3 marca 2014

Ja i HARRY POTTER

Moja przygoda z „Harrym Potterem” nie zaczęła się od zachwytu. Raczej od totalnego niezrozumienia tego fenomenu. Może dlatego, że czytać zaczęłam od drugiego tomu, który mój brat dostał na Mikołaja. Dlaczego drugi? Chyba dlatego, że właśnie go wydano.
Zaczęłam czytać. Moja wyobraźnia, mówiąc kolokwialnie, nie załapała o co chodzi. Nic w tym dziwnego skoro czyta się ciąg dalszy nie znając bohaterów. Nie powiem, czytało mi się ciężko, wręcz się męczyłam (tak męczyłam, bywa że czytanie mnie męczy, jeśli mnie książka nie zainteresuje, a jak może zainteresować skoro nie czyta się od początku?).

Przełom nastąpił w momencie, w którym szkoła zorganizowała wyjście do kina na pierwszą część przygód małego czarodzieja ( wiem, ma być o książkach, ale w tym wypadku film jest niezwykle ważny). Po obejrzeniu i zachwyceniu się filmem, powróciłam do książki. Dzięki ekranizacji pierwszego tomu zapoznałam się z bohaterami i mogłam nadać czytanym słowom jakieś bardziej realne kształty w wyobraźni. Zaczęłam czytać od początku tom drugi i dzięki temu „wsiąkłam” w świat magii na długie lata. Przyszedł też czas na tom pierwszy. Bez obaw.

Później z niecierpliwością oczekiwałam następnych tomów.

Teraz po upływie długie czasu od przeczytania wszystkich siedmiu tomów (więcej niż raz :) ), wiem że ta historia stanowi część mnie. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że zawsze utożsamiałam się z Hermioną (książki, nauka, dobre oceny).

„Harry Potter” w moim przypadku jest książką, która wzbudziła wiele emocji, mimo początkowego zniechęcenia. Nie można powiedzieć, że byłam nastawiona negatywnie, ale też się nią, jak już wspomniałam nie zachwyciłam. Na szczęście wszystko się zmienia, odczucia również. Dlatego bardzo się cieszę, że nie rzuciłam w kąt książki tylko dałam jej drugą szansę. Dziś pewnie bym tego żałowała, albo dopiero odkrywała świat stworzony przez autorkę.

Moim zdaniem największą zaletą tych powieści jest PRZYJAŹŃ między bohaterami. W końcu każdy z nas marzy o takiej przyjaźni, która mimo wielu wzlotów i upadków nadal trwa. Że można się nie odzywać przez wiele miesięcy, czy zupełnie się odciąć, a niewidzialna nić dalej będzie nas łączyć z tą drugą osobą.

Kiedy widzę w Internecie obrazek z opisem „Są historie, które zostają z nami na zawsze” wiem, że "Harry Potter" jest taką historią.

Noelle